To nadzwyczajne miasto łączy w sobie amerykański luz i francuskie wyrafinowanie
MONTREAL - MIASTO PODWÓJNE
Czytasz wydanie archiwalne Tygodnika Zamojskiego z 22 października 2008. Zobacz najnowsze wydanie.
Montreal – wielka wyspa na rzece Św. Wawrzyńca – jest najbardziej fascynującą i wielokulturową metropolią Kanady. Większość mieszkańców to potomkowie Francuzów i Brytyjczyków, ale co trzeci mieszkaniec miasta to przedstawiciel mniejszości: włoskiej, greckiej, chińskiej oraz… polskiej. Tu nikt niczemu się nie dziwi, bo Montreal zawsze był miastem bardzo liberalnym, rajem dla ekscentryków i nonkonformistów. W czasach prohibicji, Amerykanie przyjeżdżali tu pić whisky i słuchać jazzu.
Klimatyzowane centrum
Kiedy w 1535 roku pierwszy Europejczyk - Jacques Cartier dotarł do wyspy, mieszkali tu Irokezi. Sto lat później osiedlili się francuscy misjonarze, ale już w kolejnym wieku miasto zdobyły wojska angielskie i Francja musiała odstąpić je Anglii. Do dziś miasto żyje w niejakim napięciu między ludnością frankofońską i anglosaską, a od czasu do czasu wybuchają nacjonalistyczne roszczenia zwolenników niezależności prowincji.
Miasto ma cechy europejskie i amerykańskie, ale o tym, że Montreal to tak naprawdę dwa miasta, mawia się z jeszcze jednego powodu. Panuje tu bardzo sroga zima. O ile w lecie jest słonecznie i gorąco, to zimą szaleją śnieżyce, mróz sięga - 20ºC, a montrealczycy narzekają, że nie chce się wychodzić z domu. Cóż robić w takim razie? Budować miasto pod ziemią. I tak zrobili! W latach sześćdziesiątych powstał gigantyczny, liczący ponad 30 km tuneli kompleks oporny na najstraszniejsze zawieruchy. Podziemne Miasto (Underground City), zwane też „wewnętrznym", rozpostarło się pod całym centrum Montrealu, łącząc sklepy, teatry, hotele, banki, biura, muzea, metro i inne atrakcje. Czy mróz, czy upał, klimatyzowane miasto pozwala w pełni korzystać z uroków życia, nie wychodząc na powierzchnię. To największy taki kompleks na świecie.
Anna Jawor



















Proszę czekać...
Komentarze do artykułu: