Klinika tygodnika
FABRYKA ZDROWYCH SERC
Czytasz wydanie archiwalne Tygodnika Zamojskiego z 15 lutego 2006. Zobacz najnowsze wydanie.
Rozmowa z dr. hab. Andrzejem Kleinrokiem, ordynatorem oddziału kardiologii Szpitala im. Papieża Jana Pawła II w Zamościu.- Zamojska kardiologia należy do najlepszych w kraju i jest najszybciej rozwijającym się oddziałem szpitala "papieskiego". W czym upatruje pan ten sukces?
- Rozwój kardiologii w Zamościu jest pochodną potrzeb. Blisko 50 proc. przyczyn wszystkich zgonów w Polsce, także na Zamojszczyźnie, stanowią choroby układu krążenia. Według różnych rankingów znajdujemy się na 4-5 do 15 miejsca w kraju. Przed nami są głównie potęgi kardiologiczne Śląska, Warszawy, Krakowa. Na nasz sukces złożyło się kilka czynników. Jako pierwszy, otwarty oddział Szpitala im. Papieża Jana Pawła II otrzymaliśmy z Włoch nowoczesny sprzęt m.in. wysokiej klasy echokardiograf, aparat do prób wysiłkowych, a później pracownię hemodynamiczną i holterowską. Na wysoką pozycję zapracował cały personel. Zatrudniamy 120 osób, w tym 30 lekarzy. Jedenastu z nich ma specjalizację z kardiologii, 8 ją robi, a 20 to specjaliści chorób wewnętrznych.
- Kto objęty jest opieką kardiologiczną szpitala "papieskiego"?
- Zapewniamy wysoko specjalistyczną pomoc dla około 900 tys. osób zamieszkałych na obszarze Zamojszczyzny oraz powiatów chełmskiego, janowskiego, a także części woj. podkarpackiego. W ub. roku lekarze z naszego oddziału przyjmowali w Wojewódzkiej Przychodni Kardiologicznej ok. 100 chorych dziennie. Udzieliliśmy łącznie 25 tys. porad, a na oddziale leczyliśmy 4,5 tys. chorych, co stanowi jedna piatą wszystkich pacjentów naszego szpitala. Przyjmujemy osoby z takimi chorobami, w leczeniu których nasz sprzęt może najwięcej pomóc. Myślę tu o ostrej chorobie wieńcowej, w tym o zawale serca. Zawał wiąże się na ogół z blisko 40 proc. śmiertelnością. W tej liczbie ok. 12 proc. chorych umiera już po dotarciu do szpitala. Dotyczy to rzecz jasna leczenia klasycznego, przy użyciu środków farmakologicznych. Od kilku lat w naszym szpitalu zawał serca leczy się w sposób nowoczesny zmniejszający śmiertelność do ok. 4 proc. Oznacza to, że na 100 pacjentów, leczonych z zawałem serca ratujemy życie 8 osobom. Leczenie polega na mechanicznym udrożnieniu zamkniętego naczynia wieńcowego metodą angioplastyki, czyli na wprowadzeniu do wnętrza tętnicy balonika, nadmuchania go i jej udrożnienia. Zabieg taki zwiększa szanse na sukces jeżeli jest wykonany w jak najkrótszym czasie od początku wystąpienia bólu serca. Przed upływem 12 godzin daje więcej korzyści niż zagrożeń.
Rozmawiał Krzysztof Czubara
















Proszę czekać...
Komentarze do artykułu: