Każde martwe zwierzę, należące do rzadkiego gatunku, to ogromna strata dla środowiska
CZTERY MARTWE BIELIKI
Czytasz wydanie archiwalne Tygodnika Zamojskiego z 15 lutego 2006. Zobacz najnowsze wydanie.
Ornitolodzy ubolewają nad śmiercią czterech orłów bielików, które padły pod koniec stycznia niedaleko Narola (woj. podkarpackie). Ich zdaniem, za śmierć ptaków odpowiadają ludzie, którzy bezmyślnie wysypują trutkę na lisy. W lasach nadleśnictw Tomaszów, Józefów i Narol stwierdzono występowanie tylko pięciu par orła bielika. Leśnicy i ornitolodzy podnoszą alarm, bowiem mieszkańcy miejscowości, leżących w sąsiedztwie lasów, nieświadomi konsekwencji, wysypują trutkę na lisy. - Problem w tym, że zatruta przynęta zjadana jest przez wiele innych gatunków zwierząt, w tym ptaków - wyjaśniają leśnicy.
Ornitolodzy mają też pretensje do leśników, którzy wykładają w lesie szczepionki przeciwko wściekliźnie, a ta zjadana jest przez lisy. Przez to wzrasta ich populacja i staje się ona uciążliwa dla mieszkańców wiosek.
Pod koniec stycznia br. cztery martwe, rozkładające się już orły bieliki znalazł mieszkaniec Nowego Lublińca. Od razu zawiadomił policję, a ta powiatowego lekarza weterynarii.
- Trudno jest ustalić, jaka była bezpośrednia przyczyna śmierci tych ptaków - stwierdza Szczepan Okruch, nadleśniczy Nadleśnictwa Narol. - Bieliki znalezione zostały przy padniętym wcześniej lisie. Podejrzewamy, że został on zatruty przez miejscowych gospodarzy. Często ludzie skarżą się nam, że lisy podchodzą do zabudowań i wykradają ptactwo domowe.
Zdaniem nadleśniczego Okrucha, populacja lisów w lasach Roztocza jest w tym roku bardzo wysoka. Dlatego wzrosła ich aktywność. - Staramy się jednak prowadzić regularne odstrzały lisów - mówi Szczepan Okruch. - Po wypadku z bielikami, koła myśliwskie, działające na terenie Nadleśnictwa Narol, dostały nakaz zwiększenia odstrzałów.
Wojciech Stepaniuk
















Proszę czekać...
Komentarze do artykułu: