Romanse nie zmyślone

LATO W SZCZECINKU (II)


Czytasz wydanie archiwalne Tygodnika Zamojskiego z 04 kwietnia 2007. Zobacz najnowsze wydanie.


LATO W SZCZECINKU (II) Wyjechaliśmy pociągiem z przesiadką w Warszawie. Podróż była męcząca, trwała całą dobę. Kiedy tylko byliśmy sami w przedziale, całowaliśmy się i tuliliśmy do siebie. Aby trochę odpocząć, pojechaliśmy najpierw do moich rodziców. I tutaj zaczął się ambaras. Otóż moi rodzice nie chcieli nawet poznać Elżuni! Na początku nie było mowy, abyśmy weszli do domu! Myślałem, że się spalę ze wstydu. Nic na to nie mogłem poradzić. I pomyślałem, jak mogła czuć się ona, moja ukochana, która mnie tak serdecznie przyjmowała w swoim domu razem z rodzicami! Moi rodzice byli jednak konsekwentni. Oświadczyli, że przez Elżbietę zaniedbałem studia, że to jej wina. Ja mam się uczyć, a nie uprawiać amory.

Teraz rozumiem, że mieli całkowitą rację. Zgodzili się, aby Elżunia została u nas i odpoczęła po podróży. Nazajutrz odwiozłem ją do kuzynów w okolice Krasnegostawu. I kiedy tam była, często ją odwiedzałem. Umawialiśmy się w Krasnymstawie, a później szliśmy do lasu lub nad Wieprz. Cały czas przytuleni do siebie, ciągle się całujący. Moja dziewczyna wróciła do domu, do Szczecinka. Ja pojechałem do Olsztyna, aby kontynuować studia. I znowu listy, odwiedziny, listy...

Jest rok 1959. Moja Elżunia zdaje maturę pedagogiczną i zostaje nauczycielką. Ma 19 lat. A ja? Znowu wpadka na całej linii - skreślony z uczelni, zawalone ćwiczenia i egzaminy! W domu wymyślam jakiś powód, że muszę wyjechać. Wyjeżdżam oczywiście do Szczecinka, do niej. Nic nie mówię o swojej sytuacji. Ale moja ukochana coś przeczuwa, tylko nic nie mówi. Przy pożegnaniu mocny pocałunek i milczenie.

Jest koniec lipca 1959 r. Przyjeżdżam do domu, do rodziców. Nie mogę jednak z nimi zostać. Po długich dyskusjach, bardzo burzliwych, zapada decyzja, że pojadę do kuzynów do Warszawy i tam muszę sobie poradzić sam. Początkowo będę u nich mieszkał, a w międzyczasie postaram się o jakąś pracę. Rodzice mają już dość mojej lekkomyślności, przynoszę im tylko wstyd i oczywiście wszystkiemu są winne moje amory. Wyjeżdżam więc do stolicy, a po kilkunastu dniach otrzymuję pracę, w Aucie "Warszawa", która właśnie jako młody zakład potrzebuje pracowników. Jestem w kontroli technicznej, muszę się dużo uczyć, wszystko jest dla mnie obce i nowe. Postanawiam zdobyć wykształcenie wyższe pracując. Piszę list do swojej dziewczyny, informując ją o swej nowej sytuacji. Ona jednak nie jest zachwycona. Otrzymała nakaz pracy (wówczas były takie nakazy po ukończeniu nauki) w Szkole Podstawowej w Barwicach - 25 km od Szczecinka. Kiedy zaproponowałem jej, aby przyjechała do mnie (w międzyczasie dostałem samodzielny pokoik w hotelu pracowniczym huty) -  odmówiła. Napisała, że nie będzie mieszkać w wielkim mieście, że to nie dla niej, nawet ze mną. Wiedziałem już, że tam coś się z nią dzieje niedobrego, że prawdopodobnie jest już ktoś inny w jej życiu. Nie mogłem do niej pojechać z prostej przyczyny: jako nowy, początkujący pracownik nie otrzymałem ani dnia urlopu.

Andrzej

Komentarze do artykułu:




wydanie archiwalne 14 z dnia 4 kwietnia 2007 r.


14 z dnia 4 kwietnia 2007 r.
Wydania archiwalne Tygodnika Zamojskiego


Ogłoszenia

Pogoda

  • Czwartek: Pogoda załamie się. Temperatura obniży się do 17 st. w dzień. Noc nadal dość ciepła - 15 st. C. Zachmurzenie duże. Będzie padać.
    Czwartek
  • Piątek: Nieco się ochłodzi, ale wciąz będzie słonecznie. Temperatura w ciągu dnia 16 st. C. Bez opadów
    Piątek
  • Sobota: Dość ciepło, choć upalnie nie będzie. Temperatura w dziń 17 st. C. Bez opadów.
    Sobota

Newsy filmowe

więcej filmów

Kalendarz: co, gdzie, kiedy?

Ostatnie komentarze



Proszę czekać... Proszę czekać...