Pasją mieszkańca Bełżca są modele samolotów
LOTEM ŚLIZGOWYM
Czytasz wydanie archiwalne Tygodnika Zamojskiego z 04 kwietnia 2007. Zobacz najnowsze wydanie.
Kiedy tylko jest ładna pogoda i nie ma silnego wiatru, Stanisław Steczkiewicz wyciąga jeden ze swoich samolotów i lata. Mówi, że to jego hobby i miłość. - Zaczęło się, kiedy byłem małym chłopcem - opowiada. - Pasję do modelarstwa zaszczepił we mnie Eugeniusz Jacuch z Bełżca. Najpierw budowaliśmy modele łodzi, dopiero później samolotów. Z czasem zaczęliśmy budować latawce i balony. W latach 70. wziąłem udział w Mistrzostwach Polski Modeli Pływających, które odbyły się w Katowicach. Wywalczyłem drugie miejsce, byłem wicemistrzem Polski.
Pierwszą aparaturę do sterowania modelami Stanisław Steczkiewicz zrobił jeszcze w latach sześćdziesiątych. Wcześniej nigdy się tego nie uczył. Czytał czasopisma fachowe i konstruował modele. - Teraz korzystam z różnych nowinek - mówi. - Dawniej modele budowało się, z czego było to tylko możliwe i trzeba było poświęcić na to nawet 500 godzin.
Stanisław Steczkiewicz twierdzi, że magia modelarstwa, która polegała na długim dłubaniu przy konstruowaniu modelu, odchodzi do lamusa. Dziś w sklepie można kupić gotowy zestaw. Na złożenie wystarczą 2-3 godziny i już można latać. Koszt takiego zestawu to 400 do 500 zł.
Wbrew pozorom, pilotowanie modelu samolotu nie jest takie proste i może skończyć się tragicznie. Wszystko zależy od pilota. Musi on umiejętnie kierować maszyną.
Wojciech Stepaniuk
















Proszę czekać...
Komentarze do artykułu: