Jan Omiotek z Gilowa (gm. Goraj) skończył 103 lata
SETKA TO ZA MAŁO
Czytasz wydanie archiwalne Tygodnika Zamojskiego z 04 kwietnia 2007. Zobacz najnowsze wydanie.
Przez całe życie ciężko pracował, nie stosował żadnych diet i palił papierosy. Choć 2 kwietnia skończył 103 lata, nadal po śniadaniu musi puścić dymek – taka jest recepta na długowieczność Jana Omiotka z Gilowa, jednego z najstarszych mieszkańców Zamojszczyzny. Jan Omiotek urodził się 2 kwietnia 1904 roku. Był trzecim dzieckiem Andrzeja i Marianny Omiotków. Pan Jan miał starszego brata (ur. 1899) i siostrę (ur. 1903). Rodzice prowadzili 15-hektarowe gospodarstwo w Gilowie. Po nich przejęli je obaj synowie, którzy wspólnie gospodarowali.
- Sieli zboża i hodowali bydło. W oborze zawsze było kilka krów i kilkanaście świń. Pasją mojego ojca były konie, miał najładniejsze we wsi. Przez 25 lat ojciec był furmanem w Ochotniczej Straży Pożarnej - mówi Krystyna, córka pana Jana.
Jan Omiotek ożenił się w 1931 roku, jego żona Marianna, która pochodziła z tej samej wioski, była młodsza od niego o 10 lat. Przeżyli ze sobą 67 lat i wychowali dwoje dzieci. Córka Krystyna ma teraz 64 lata, zaś syn Stanisław jest od niej młodszy o trzy lata. Po śmierci żony w 1998 roku pan Jan zamieszkał z synem i synową.
Podczas II wojny światowej Omiotek ukrywał w swoim gospodarstwie księdza Jana Telakowskiego, kapelana Armii Krajowej, poszukiwanego przez gestapo. O tym fakcie nie wiedziała nawet żona ani nikt z domowników. Po wojnie spędził dwa tygodnie w więzieniu. Trafił tam za to, że nie wywiązał się z kontyngentu.
Dzieci pana Jana mówią, że ojciec żadnej pracy się nie bał, nigdy też zbytnio o siebie nie dbał. Jadł prawie wszystko, nie lubił tylko kapusty. Ostatnio najlepiej smakuje mu mleko z bułką. W domu zawsze muszą być mandarynki, bo pan Jan przepada za tymi owocami. Nie może też odmówić sobie papierosa, przynajmniej jednego po śniadaniu.
mp
















Proszę czekać...
Komentarze do artykułu: