Kolejarz Stróże – Hetman Zamość 0:3 (0:1)
PIERWSZY, ALE NIE OSTATNI
Czytasz wydanie archiwalne Tygodnika Zamojskiego z 04 kwietnia 2007. Zobacz najnowsze wydanie.
Gdyby ktoś przed meczem stawiał na zwycięstwo Hetmana, i to na dodatek w takich rozmiarach, mógłby zostać uznany za niegroźnego marzyciela. Podopieczni trenera Czesława Palika potwierdzili jednak, że w futbolu nie można być niczego pewnym. Po niezbyt udanej wiosennej inauguracji sympatycy Hetmana z niepokojem czekali na wieści ze Stróży. Niepokój był uzasadniony, bo strata dwóch punktów na własnym boisku z ligowym średniakiem, w perspektywie meczu z czołowym zespołem III ligi, nie wróżyła niczego dobrego. To rzeczywiście było spotkanie jednej drużyny, ale nie był nią Kolejarz... Zamościanie opanowali środek pola, mieli inicjatywę i nie przestawali atakować, nawet gdy prowadzili już 3:0. Gospodarze, poza uderzeniem Kowalskiego w 45. min, praktycznie nie zagrozili bramce Baranowskiego.
- Cieszę się z wygranej. Staliśmy się sprawcami miłej niespodzianki. Nasza sytuacja w tabeli poprawiła się, ale ciągle walczymy o utrzymanie - mówił po meczu trener Palik.
W Hetmanie nie było słabych punktów, a do najjaśniejszych należeli Serge, Nakoulma oraz przede wszystkim Albingier i Giza, którzy rozmontowali defensywę Kolejarza. Pierwsza bramka padła po akcji Sobczyka i strzale Albingiera. Dwie pozostałe zdobył Giza, który, jak na razie, trafia do bramki rywali w każdym meczu.
Roland Maziarka

















Proszę czekać...
Komentarze do artykułu: