ZGINĘLI ZA ?WIRA?
Czytasz wydanie archiwalne Tygodnika Zamojskiego z 22 lutego 2012. Zobacz najnowsze wydanie.
W kościele parafialnym pw. Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Marii Panny w Józefowie 25 lutego, o godz. 9.30, odprawiona zostanie msza w rocznicę rozstrzelania rodziny najsłynniejszego józefowskiego partyzanta ? Konrada Bartoszewskiego ?Wira?.
Rodzice Konrada Bartoszewskiego – Janina i Wacław oraz jego siostra Winisława zostali rozstrzelani przez Niemców w odwecie za odbicie aresztowanego dzień wcześniej „Wira”, dowódcy Rejonu AK Józefów, przez oddział Czesława Mużacza „Selima”.
(ar)
To jedynie część artykułu. Kompletny artykuł przeczytasz w e-wydaniu nr 8 z 2012 r..


















Proszę czekać...
Komentarze do artykułu:
czytelnik ZP 2012-02-22 12:19:58
ZGINĘLI ZA POLSKĘ!!!! ROZSTRZELANI W ODWECIE I DLA "PRZYKŁADU" !!!?? Ranek był mglisty, ale powoli mgła zaczęła opadać i leżąc na szczycie wzgórza widzieliśmy Józefów otoczony kordonem Niemców, a w samym miasteczku ożywiony ruch. Niemcy wypędzali ludność z mieszkań i prowadzili w kierunku rynku. Trudno było określić charakter tych ruchów i nie wiedzieliśmy, co właściwie dzieje się w mieście. Ludzie chodzili grupami i gromadzili się na rynku. Mijały długie kwadranse, od czasu do czasu padał strzał. Przed nami na dole rozgrywała się jakaś tragiczna pantonima.
Nagle kilka serii z automatu? Któż przypuszczał, że to właśnie wtedy??
Stało się? To co przez kilka godzin uporczywie cisnęło mi się do mózgu okropnym przypuszczeniem ? stało się. Rodzice i siostra nie żyli.!
Tak wspominał ów tragiczny dzień Komendant ? Konrad Bartoszewski ps.Wir
?Historia pięcioletniej okupacji na tych terenach to potężny epos bohaterstwa i poświęcenia, to codzienna nieprzerwana walka z niemieckim najeźdźcą , to długa, ciernista droga Polski kroczącej przez piekło Majdanku i Oświęcimia do niepodległości. Historia ta nie jest pisana na papierze przy stołowym biurku w zacisznym gabinecie. Nie pisał jej jeden człowiek. Autorami jej byli młodzi, pełni życia ?chłopcy z lasu?, byli starcy siwowłosi, strzelani na progach swych zagród, mężczyźni i kobiety stłoczeni jak bydło w bydlęcych zaplombowanych wagonach, wywożeni masowo za druty, wreszcie dzieci mrące na rękach oszalałych z bólu matek i palone w krematoriach. I nie na papierze?
Piaszczyste, leśne bezdroża przesiąkłe słonym potem partyzanta dźwigającego RKM, zielony dywan jarzyn wyrosłych na urodzajnych prochach męczenników Majdanku, rozległy bezmiar nieba zbrukany makabrycznymi hieroglifami tłustego dymu krematoriów, mech miękki tulący ciężko rannego partyzanta i woda bagienna dająca spękanym wargom szczutego przez Schupowców ?bandyty? ? oto rozległe, liczące dziesiątki kilometrów karty tej wielkiej księgi, pisane krwią, potem i łzami tysięcy ? to historia Rzeczpospolitej Józefowskiej,
opisana słowami ?Marka?? ?szeregowca partyzanta.?
Jej symbolem stała się rodzina Bartoszewskich. Starej szlacheckiej familii, która po długiej tułaczce znalazła przed wojną swoją przystań w Józefowie , by dać przykład poświęcenia i męstwa. By złożyć najwyższą daninę na ołtarzu społecznym.
Kilkadziesiąt lat wcześniej , poległy w bitwie pod Józefowem poeta ? powstaniec Mieczysław Romanowski napisał:
? przekonany jestem, że każda rodzina musi dać w pewnym przeciągu czasu kilka ofiar na ołtarzu społecznym. Z rodziny Romanowskich o ile wiem , dawno takiej ofiary nie było, może mnie wybrał los na taką ofiarę, jeśli tak, niech się spełni jego wola.
Ci szkodzą co się cofają, ci co padają, kładą się jako podwalina przyszłej budowli?
Cześć oddawana rodzinie Bartoszewskich jest symboliczna. Jest czcią dla rodzin ponad 300 ofiar józefowskiej gminy, poległych w walce, zamordowanych w obozach koncentracyjnych i hitlerowskich katowniach.
O ofiarach tych musimy pamiętać, gdyż na ich podwalinie wyrosła niepodległa Polska.
czytelnik ZP