Jak przy okazji włamania do posterunku milicji we Frampolu ? w noc sylwestrową 1971 r. ? skazano niewinnych ludzi
WYROK ZA ODCISKI
Czytasz wydanie archiwalne Tygodnika Zamojskiego z 11 stycznia 2012. Zobacz najnowsze wydanie.
? Tłukli w okno, walili w drzwi i darli się: ?Otwierać! Milicja!?. Zerwaliśmy się na równe nogi, dzieci się pobudziły, jeden pisk. Skuli męża w kajdanki i zabrali ? Kazimiera B., kiedyś mieszkanka Frampola, nie miała pojęcia, że Andrzej, kierowca stara, jest głównym podejrzanym o kradzież broni.
W tym samym czasie – a był 3, może 4 stycznia 1971 r., godz. 5 rano – oddział milicji zerwał ze snu ojca pani Kazi. Wpakowali go do suki i wywieźli. Dokąd? Nikt we Frampolu długo nie wiedział. Tak jak nie miał pojęcia, dlaczego ich zabrali. Dziś Kazimiera B., 65-letnia mieszkanka wioski pod Biłgorajem, wie, że gdyby włamywacz nie wpadł (przez przypadek trochę), jej mąż i ojciec siedzieliby w więzieniu 12 lat. Rodzina B. dopowiedziała nam ciąg dalszy historii do tekstu „Jak Karol obrobił posterunek” (TZ z 4 stycznia).
Jadwiga Hereta
To jedynie część artykułu. Kompletny artykuł przeczytasz w e-wydaniu nr 2 z 2012 r..



















Proszę czekać...
Komentarze do artykułu: