Romanse nie zmyślone
CHWILE ROZKOSZY I ZATRACENIA (cz. I)
Czytasz wydanie archiwalne Tygodnika Zamojskiego z 18 maja 2010. Zobacz najnowsze wydanie.
Nic w naszym życiu nie jest tak piękne jak miłość. Z nią związane jest całe nasze życie, ona kieruje czynami, ona wyzwala takie emocje, których nawet by się nam nie śniło. Dla niej człowiek jest zdolny do szalonych czynów, może umrzeć i popełnić największą zbrodnię. Z jej przeżyć rodziły się najpiękniejsze utwory literackie, wybuchały nawet wojny. Miłość trudno pojąć, zrozumieć jeszcze trudniej. Ma różne odcienie i barwy. Ja w swoim ponad 60-letnim życiu doświadczyłem różnorakich jej aspektów. Przeżywałem pierwsze wzloty i upadki, byłem zdradzany, sam zdradzałem, bawiłem się miłością, oszalałem w niej, a w końcu znalazłem spokój i ukojenie. Urodziłem się w biednej chłopskiej rodzinie. Wieś kształtowała moją osobowość i charakter. W tych surowych realiach i twardym reżimie moralnych zasad dorastałem i zdobywałem pierwsze doświadczenia życiowe. O miłości w tym środowisku i w mojej rodzinie nie rozmawiano. To było tematem tabu. Moja młodość przypadła na początek lat 60., na czas, w którym publiczny pocałunek był czymś gorszącym, a nagość i gorące sceny miłosne w środkach masowego przekazu zakazane. Pierwszą wiedzę o miłości i cudownym świecie erotyki czerpałem z literatury. Ten piękny obraz miłosnych przeżyć pełen romantyzmu i uniesień na długo zachowałem w pamięci. Pragnąłem wcielić się w postacie tych bohaterów, mieć swoją damę, służyć jej wiernie, kochać i być kochanym. Od 35 lat jestem żonaty.
Tomasz
(Ciąg dalszy za tydzień)



















Proszę czekać...
Komentarze do artykułu: