Oszalały z wściekłości złapał nożyczki i dźgał żonę na oślep
RZEŹNIK Z KOMAROWA
Czytasz wydanie archiwalne Tygodnika Zamojskiego z 18 maja 2010. Zobacz najnowsze wydanie.
– Wpadł do pokoju i wrzeszczał: „Będziemy umierać razem!” Karmiłam Krystianka na wersalce, niczego się nie spodziewałam. Raptownie wbił mi nożyczki w szyję, ból był straszliwy. „Czy dziecko też?” – krzyczał mąż. „Jak mnie zabijesz, to chociaż dziecko oszczędź” – błagała go Monika Szmit. Myślała, że to koniec.Był 11 maja, około godz. 13.
- Cała we krwi: włosy, ręce, szyja, a twarz... nie było jej aż widać. O, Boże! Marta! Zobaczyłam ją wspartą na oknie - pani Danuta, sąsiadka, która wezwała pomoc, wciąż ma ten koszmarny obraz przed oczyma. - Może nie zauważyłabym nawet, gdyby nie niemowlę... Zanosiło się od płaczu.
Inna sąsiadka w tym czasie pieliła grządki w ogórdku.
- Dzieliła nas tylko szosa, ale kompletnie nic nie słyszałam. Nagle dziecko zaczęło głośno płakać. Podniosłam głowę, a w oknie (było otwarte)... zamarłam z przerażenia. I wtedy wpadła z krzykiem Danusia. Ręce się nam telepały, gdy wystukiwałyśmy numer telefonu na pogotowie, na policję, potem do naszego ośrodka zdrowia.
Chwilę później przed dom Moniki Szmit (32 l.) zbiegło się więcej osób. Ona - nieprzytomna - leżała już na chodniku, kilka metrów od okna, w którym ją widziano. Jak się tam znalazła? Wtedy o tym nikt nie myślał. Trzeba ratować matkę i dziecko.
Jadwiga Hereta


















Proszę czekać...
Komentarze do artykułu:
Hanza 2010-11-11 14:39:22
Mówił czy nie mówił .... ON chciał ją zabić... za co?? Niech by sam siebie zabił co za psychopata a nie człowiek ;-/ Nie winni ludzie zawsze cierpią albo giną to przykre ;-(kasia 2010-05-21 19:44:18
moja babcia niedaleko komarowa mieszka i ja wtedy byłam na podwórku jak jechała karetka i policja :(:( to straszne ze można coś takiego zrobić!!!!Sąsiadka 2010-05-19 19:17:38
hmmm...skąd wiadomo że on tak mówił skoro poszkodowana niemoże jeszcze normalnie rozmawiać ??????