60 lat temu polskie i ukraińskie oddziały partyzanckie wspólnie rozbiły Urząd Bezpieczeństwa w Hrubieszowie
WYZNANIE „PRIRWY”
Czytasz wydanie archiwalne Tygodnika Zamojskiego z 30 maja 2006. Zobacz najnowsze wydanie.
„26 maja 1946 r. oddziały UPA zgrupowały się przed atakiem w lesie Sahryn. Oficerowie odbyli odprawę i omówili szczegóły operacji. Wśród obecnych był dowódca okręgu wojskowego „San”, Myrosław Onyszkewicz” - tak zaczyna swoją relację o wspólnej akcji UPA i WiN na Hrubieszów sotnyk (kapitan) Jewhen Sztendera ps. „Prirwa”, dowódca ukraińskich oddziałów uczestniczących w tej akcji.W nocy z 26 na 27 maja oddziały UPA (sotnie „Dudy", „Dawyda", „Jara", „Czausa" oraz bojówki Służby Bezpeky) liczące ok. 300 żołnierzy przemaszerowały do lasu, pomiędzy wsiami Trzeszczany i Podhorce, położonego w odległości 6 km na zachód od Hrubieszowa. „Tam - pisze dalej „Prirwa" - mieliśmy się spotkać z oddziałami WiN, ale wczesnym rankiem przybył polski oficer, aby nas poinformować, że kpt. Książek (Stanisław Książek „Wyrwa", zastępca inspektora zamojskiego okręgu WiN - przyp. red.) nie przybędzie. Zjawi się zgodnie z zapowiedzią wraz z por. „Młotem" (Henryk Lewczuk - przyp. red.) i por. „Ślepym" (Czesław Hajduk - przyp. red.), dowódcami współuczestniczących w akcji oddziałów polskich".
Odprawa polskich i ukraińskich dowódców odbyła się w południe w obozie UPA. Uczestniczyli w niej ze strony polskiej: por. Kazimierz Witrylak „Hel", zastępca komendanta Obwodu WiN Hrubieszów, wyznaczony do ustalenia szczegółów ataku z dowódcami UPA, a jednocześnie dowódca polskich sił biorących udział w akcji, kpt. Stefan Kwaśniewski „Wiktor", por. „Młot" wyznaczony do kierowania oddziałami WiN po wejściu do Hrubieszowa i por. „Ślepy", odpowiedzialny za ubezpieczenie całej operacji poza miastem. „Celem ataku było zniszczenie garnizonów NKWD i UBP, których budynek służył także jako miejscowe więzienie. Połączone siły UPA i WiN miały wejść do centrum miasteczka (...) omówiono szczegółowo pełny plan akcji i rozdzielono konkretne zadania bojowe" - wspomina kpt. „Prirwa".
Jedno z najważniejszych zadań spoczywało na 120-osobowej grupie żołnierzy UPA, wzmocnionej dwoma sekcjami „torped", czyli rakietowych moździerzy niemieckich WGR wz. 41, odpalanych z prymitywnych wyrzutni, tzw. podstawek Kowalskiego. Grupa ta, dowodzona osobiście przez „Prirwę" miała przeprowadzić atak na siedzibę batalionu 98. pułku NKWD, który ufortyfikował się w dworku Du Chateau przy ul. 3 Maja. Oddział „Młota", wzmocniony jedną „torpedą", miał zdobyć siedzibę PUBP przy ul. Narutowicza (obecnie mieści się tam hrubieszowski sąd), a inne miały zaatakować budynki MO, likwidować funkcjonariuszy UB, ubezpieczać akcję itd.
W czasie polsko-ukraińskich rozmów o przygotowaniach do wspólnej walki zbrojnej, Jan Zadrąg „Ostoja", inspektor Inspektoratu WiN Chełm zapewnił kpt. „Prirwę" o swoim entuzjastycznym podejściu do przyjaźni polsko-ukraińskiej i wspólnego przymierza w walce z Rosją oraz - jak pisze „Prirwa" - podkreślił: „Jestem bardzo szczęśliwy, że mogę być obecny w chwili, kiedy polsko-ukraińskie braterstwo broni przybiera realny kształt".
Krzysztof Czubara
















Proszę czekać...
Komentarze do artykułu: