Hetman: po porażce z Wisłą II, baty od Górnika
POGROM W WIELICZCE
Czytasz wydanie archiwalne Tygodnika Zamojskiego z 30 maja 2006. Zobacz najnowsze wydanie.
Jeżeli ktoś miał nadzieję, że niezły, choć przegrany, mecz z rezerwami Wisły zmieni oblicze zespołu i podziała na piłkarzy mobilizująco, to się grubo mylił. Takiego lania, jak w Wieliczce zamościanie nie dostali już dawno.Na mecz z Wisłą II należało przyjść z dwóch powodów. Goście przyjechali wzmocnieni I-ligowymi piłkarzami i warto było obejrzeć w akcji takich zawodników, jak Cantoro, Paulista, Gołoś czy Brożek. Po drugie Hetman rozegrał chyba najlepszy mecz w tej rundzie. Gospodarze wypracowali sobie naprawdę sporo - jak na nich - sytuacji bramkowych i tylko słabej skuteczności Hałasa, Reyera czy Narwojsza "zawdzięczają" to, że to jednak Wisła cieszyła się ze zwycięstwa.
Ten występ pozwalał mieć nadzieję, że fatalna passa zostanie przerwana. Niestety, w Wieliczce miejscowi obnażyli słabość Hetmana, a przede wszystkim obrony. Linia defensywna z Kleszczem w roli stopera, przypominała szwajcarski ser (gole padały po dośrodkowaniach, których nikt nie przecinał), a trener Wiater może się cieszyć, że gospodarzom nie udało się wykorzystać wszystkich okazji, bo wynik mógł być jeszcze wyższy.
Roland Maziarka
















Proszę czekać...
Komentarze do artykułu: